18-01-2005 | 15:46 | (5)
Dzwonek na lekcje, przerwa się skończyła. Nie pisałam, bo zajęta byłam pochłanianiem tego co się wokół mnie dzieje. To tak jakby dzielenie się szczęściem ze światem powodowało, że będzie go dla mnie mniej. Miesiąc po brzegi wypełniony emocjami, świadomością że żyję, bardzo. Z perspektywy tygodnia, który teraz przyszło mi spędzić samej, stwierdzam, że jeśli nie jest lepiej niż było, to z pewnością jest inaczej. Na stagnację nie mogę narzekać. Teraz dopinam sprawy uczelniane na ostatni guzik, pakuję torby i w piątek wybieram się na podbój skandynawii, aby dalej się delektować i czerpać ile tylko można. A co potem? To już nie wiadomo.
A na czwartek to przewiduję jakąś akcję rozrywkową. Bo muszę się z Tobą spotkać, pobłogosławić, co by przestało się dziać tak jak się dzieje. Wyjątkowo niezdrowe, tak moim zdaniem. Z resztą sama wiesz.