03-01-2006 | 20:32 | (6)
Sylwester był, a tak jakby go nie było. Odizolowana w swojej jaskini, z przeziębieniem za jedynego towarzysza, nawet nie miałam okazji spostrzec, że jest nowy 2006. Może jak wyjdę na ulicę, to będę oszołomiona tym, jak nagle wszystko sie obróciło o 180 stopni, że wszystko jest łatwe i przyjemne, a ludzie na ulicy uśmiechają się do ciebie. Może tam za oknem rozciąga się świat nowych możliwości, a ja nic o tym nie wiem, zakopana pod sterta chusteczek do nosa. A może po prostu jestem naiwna?
Nie: uczę się. A powinnam.
Czeka mnie: hardkorowo naukowy miesiąc.
Mobilizuję: się. Zbieram chęci i tłumaczę sobie, że to naprawdę może być fajne.
29-01-2006 | 21:28 | (14)
Jak pisał Sapkowski, coś się kończy, coś się zaczyna. Zamykam pewien okres w życiu. Mimo, że oddycham z ulgą, to nie robię z siebie ofiary, bo wiem, że mnie dużo nauczył. What doesn't kill you, makes you stronger. Obcowanie wśród innych ludzi przywraca do porządku mój system wartościowania. Koniec z gloryfikacją odruchów, które dla ogółu społeczeństwa są naturalnym zachowaniem ludzi na poziomie i z empatią choćby trochę wyższą od zera. Nie zrozumiem nigdy ludzi, nie szanujących cudzych uczuć, szczególnie uczuć osób, do których dobrowolnie się zbliżają. Nie zrozumiem, jak można żyć, ze świadomością, że się tą bliską osobę okłamuje w żywe oczy. Nie zrozumiem, dlaczego po prostu nie być szczerym. Cieszę się, że nie zrozumiem, bo to znaczy jedynie, że nie mieści się to w moich kryteriach rozumowania.
Podobno, jeśli powtórzy się sobie coś wystarczającą ilość razy, to się zaczyna w to wierzyć. Ale czy to wystarczy, żeby wybielić sobie sumienie? Że zasadzono się na moje szczęście, jestem w stanie zrozumieć, wiele jest osób destrukcyjnych, ale dlaczego jednocześnie niszczyć coś wspaniałego u swojego boku? Nie chcę wiedzieć.
Jak to było? Kłamstwo ma krótkie nogi?
What goes around, comes around.
Podpisano, my frustraci. Spoglądający z góry na obłudę i zakłamanie.
Trzeba było: już rok temu.
Wiara: w sprawiedliwość świata. Nawet jeśli to naiwne, nawet jeśli nie istnieje.
Patrzę: z nadzieją w przyszłość. Ty wiesz. Bo optymizm zawsze spoko.
Na marginesie:
'I'll tell you what love is,' Thursday said. 'It is blind devotion, unquestioning self-humiliation, utter submission, trust and belief, giving up your whole heart and soul to the smiter!'
Jasper Fforde, "Lost in a Good Book"