04-10-2004 | 13:56 | (0)

Rozpoczął się rok akademicki, z racji czego nie przebywam już nie wiadomo gdzie i mam czas spokojnie zasiąść przed komputerem i się skoncentrować. Na uczelni panuje jakiś dziwny nastrój, jest trochę obco, a może to ja się zmieniłam. Miejmy nadzieję, że to kwestia kilku dni. Jak na razie nie mam nic pasjonującego do przekazania. Jutro zaspokoję mój fetysz papierniczy i kupię nowy segregator. Jak to zwykle bywa na początku, jest tysiąc spraw do załatwienia, BUWy, lektoraty, ksera, British Council i tak w nieskończoność. Ale przynajmniej można to potraktować jako trening organizacji pracy.




05-10-2004 | 19:13 | (11)

Mam w grupie siedmiu chłopców. To sukces na skalę całego wydziału. Takie rzeczy się tu zdarzają rzadko lub wcale. Co więcej okazało się, że z jednym z owych młodych mężczyzn łączą mnie koneksje, których wcześniej nie byłam świadoma. Pozytywnie.

Kupiłam nowy segregator. Pełnia szczęścia osiągnieta, baterie zapału do nauki skutecznie naładowane. Ciekawe na jak długo.




09-10-2004 | 20:21 | (5)

Weekend pod znakiem uczniaka i pięknych notatek sporządzonych czarnym cienkopisem wspomaganym przez kolorowe pisaki. Niedziela prawdopodobnie z teatralnym posmakiem, ale tego to jeszcze nikt nie wie. Złapałam zajawkę, na powroty z uczelni po godzinie 20, opadająca z sił, jednak spełniona. Do całego planu dojdzie język niderlandzki, co bym potrafiła lepiej wydobywać z siebie te charakterystyczne gardłowe charchnięcia. All for the sake of progress.

A pod koniec listopada odwiedzi mnie kilka osób z różnych zakątków Europy. W związku z tym, wielki uśmiech na twarzy, szczególnie, że jedną z tych osób miałam już spotkać od kilku lat. To tak w ramach socjalizowania się z europejskimi sąsiadami.




15-10-2004 | 16:57 | (3)

Life's being busy. Dzieje się dużo, czasu jest mało. Ale w jakimś tam stopniu uważam, że tak jest lepiej. Jak nie ma dużo wolnego czasu, tylko obowiązki zapełniają terminarz, pozostawiając przerwy na jedzenie i spanie. Poprzedni tydzień pokazał, że mój aparat mowy jest przystosowany do wydawania z siebie harczących dźwięków, ba, nawet rzekłabym, że jest do tego stworzony. Pani nauczycielka, doktorantka z obsesją na temat wszystkiego co niderlandzkie, rozpromieniała się, gdy przychodziła moja kolej na czytanie dialogów o merytoryce, którą można znaleźć w każdym podręczniku dla początkujących. Ogólnie, wielki entuzjazm, który jednak mimo wszystko nie zmusi mnie do wydania 50 euro na podręczniki. Bycie piratem jest w dechę (siemasz ksero).

A za godzin kilka wybieram się na Jazzanovę w towarzystwie dwóch melomanów. Wyzwanie. Dam radę. Weekend zapowiada się kulturalnie.




 
2007
01
02
03
04
05
06
07
08

2006
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2005
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2004
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12