02-10-2005 | 19:46 | (7)
Nie ma wakacji. Wakacje były i pozostawiły same najlepsze rzeczy. Jak wspominałam, po raz setny spadam na cztery łapy, więc pedantycznie szykuję przybory piśmiennicze (atrament koloru turkus i brąz), pakuję tornister i przygotowuję się mentalnie na przyjęcie wiedzy. Tak naprawdę to nie mogę narzekać na nic, bo cokolwiek sprawia pozory porażki, nagle okazuje się błahostką, jeśli odpowienio się przymruży oko albo przeczeka krótką chwilę. Nadal nie lubię kobiet, które mają tupet i wyznają zasadę "po trupach do celu". Nadal delektuję się Jego obecnością, bo to właśnie on najlepiej ładuje moje baterie. Nadal się kłócę z mamą, lecz chwilę później się godzimy, no bo po co inaczej.
Lepiej walcząc postawić na swoim i żyć wg swojej imaginacji czy położyć uszy po sobie i żyć bezkonfliktowo?