08-11-2004 | 11:52 | (8)
Ciężko scharakteryzować kilka ostatnich dni. Wiem, że dużo się zmieniło i nigdy już nie będzie tak samo. Nadeszła pora na nową inkarnację, wcielenie dojrzalsze o doświadczenia ostatnich miesięcy. Wbrew obiegowej opinii nie jestem zimną suką, lecz jej całkowitym przeciwieństwem. Zbyt dużo we mnie empatii, jestem zbyt emocjonalna, a łzy płyną strugami po policzkach. Lecz niektórych rzeczy nie da się obejść i lepiej jest, gdy się ich dokona wcześniej niż później. Serce wydaje się ciężkie, jakby było napakowane kamieniami, a ja testuję prawdziwość powiedzenia, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Nie lubię krzywdzić ludzi, staram się im ulżyć współuczestnicząc w cierpieniu.
Spuchnięte oczy stylee. Mało fajnie.
Reggae leczy skołataną duszę.
12-11-2004 | 17:15 | (1)
Słucham dancehallu i tańczę przed lustrem. Poranna kawa daje zabójczą dawkę energii, której w żaden sposób nie da się zredukować. Pół godziny ćwiczeń przypomina o tym, jak to dobrze jest chodzić na siłownię i staje się bodźcem, aby sie zapisać. Powoli odżywam, kiedy wspomnienia odsuwają się na dalszy plan. Mam przyjaciół, którzy nie dają mi wiednąć, pomagają mi rosnąć w siłę. Ale to nie jest tak, że bezdusznie wymazuję z pamięci ostatnie pół roku. Po prostu staram się przejść do porządku dziennego z tym, że coś się kończy, coś się zaczyna. A życie toczy się dalej, i wcale nie musi być gorsze. Wiesz?
14-11-2004 | 22:10 | (6)
Jak feniks z popiołów. Wracam do formy. Solidny balet, jak za starych dobrych czasów, lecz oczywiście zawdzięczony doborowemu towarzystwu. Przypomniałam sobie, z kim można się bawić do białego rana, kiedyś był całkiem zgrany team. I wcale by mi nie przeszkadzał powrót do przeszłości. Do takie moje dwa grosze, gdy stan fizyczny upośledza umysł. Dobranoc.
23-11-2004 | 17:47 | (11)
Depresja zimowa dopada z nienacka i w chwili kiedy się tego najmniej spodziewasz. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wcale nie jest ona taka oczywista. Nie objawia się tym, że płacz i wyrywanie włosów z głowy, lecz prędzej odbija się na otoczeniu. Daję światu odczuć, że mam kły mam pazury, tak naprawdę bez żadnego specjalnego powodu. Jestem zła dziewczyną. Tak twierdzą niektórzy. Sztuka wpieprzania się w czyjeś życie opanowana do perfekcji. Dumna?
A Niegrzeczneusz przeżywa jesień wiary w kobiecą rasę, czemu się tak naprawdę nie dziwię. Bo jeśli to ja jestem zła, to Ona jest diabłem wcielonym. W głowie się nie mieści. Ola jest wzburzona. Olej młody, olej.
Lekki wyrzut sumienia, że te dwa lata temu porzuciłam naukę szwedzkiego. Bo słyszałam, że na północy mieszkają całkiem życzliwi ludzie. Przynajmniej tyle dobrego w tej pseudozimie.
Hasło na listopad: SzSzDJ (czyt: szyszydidżej).
28-11-2004 | 16:09 | (9)
Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Każde zdarzenie, każda osoba, która pojawia się na naszej drodze ma swoje określone zadanie. Ostatnie siedem miesięcy pozwoliło mi wydorośleć, nauczyło mnie, jak powinny wyglądać niektóre sytuacje życiowe, na czym polega koegzystancja z drugim człowiekiem. Dzięki temu jestem silniejsza, jest mi w życiu łatwiej. Jestem Ci za to wdzięczna. Dlatego tak bardzo porażkowe było zakończenie. Do życia trzeba podchodzić z uniesioną głową, jednocześnie jednak będąc świadomym swej niedoskonałości. Nigdy nie ma tak, że wina leży po stronie innych, a nigsy po naszej. Ucz się na błędach. Kolejny krok do doskonałości. Ja się staram jak mogę.
Tylko dlaczego teraz swoim zachowaniem przegrywasz?
A Tobie nie muszę przytakiwać. I tak się we wszystkim zgadzamy. Skanujesz moje myśli i mówisz dokładnie to, co uważam lub to, co chiałabym usłyszeć. Nadal ciężko mi w to uwierzyć, my soulmate.
Małyte robi biodrem bardziej spoko niż 99% kobiet, które znam. Mówi, że ma to po Mamie. Mama przytakuje. Ludzie mu mówią, że jeszcze kilka imprez i będzie profesjonalnym dancehallowym tancerzem. Ja mówie, Dancehall King, mon.
Dzisiaj ostatecznie szydełkowa dżdżownica trafi do prawowitej właścicielki, a ja się zastanawiam jak mogłam dopuścić, żebyś tak owładnął moim światem, że teraz muszę przeprowadzać długotrwały proces odzyskiwania kontaktu ze znajomymi. Coś tu nie gra. Czy może to normalny stan rzeczy?