04-12-2004 | 22:09 | (13)

Gdy piję gin staję się irracjonalna i wybieram się w podróż po mieście. Rozmawiam z Tobą przez telefon, a krawężniki z uporem usuwają się spod nóg. Nie do końca jestem w stanie skonkretyzować myśli, więc bredzę, testując Twoją cierpliwość i wyrozumiałość. Jednak przede wszystkim czuję troskę, wiem że nic złego mi się stać nie może, pomimo odległości, która nas dzieli, czuwasz. Impreza była świetna, nic nie pamiętam, tylko nie wiem dlaczego, gdy spokojnie wracałam do domu, ludzie deptali mi po rękach. A jedyne o czym jestem w stanie myśleć to 13 grudnia, kiedy wszystko co najlepsze się spełnia. Szkoda, że nie możesz tego przeczytać, że nie zrozumiesz. Może powinnam zacząć pisać po angielsku?

A Ty wprawiasz mnie w zdumienie. Czy to możliwe, żeby zmienić się z dnia na dzień. Absolutnie przewartościować swoje życie i zachowywać się odwrotnie niż do tej pory? Dziwna akcja, trochę ciężko mi w to uwierzyć.

Żubrówka na rozluźnienie, Marika w głośnikach, leniwego wieczoru ciąg dalszy. Waiting.




16-12-2004 | 08:22 | (7)

Zaistniała sytuacja aż się prosi o jakiś komentarz, uwiecznienie, bo takie chwile jak ta powinny trwać wiecznie. Problem jednak w tym, że nie jestem w stanie sprecyzować myśli, ponieważ eksplozja zmysłów zamgliła mi umysł. Najważniejsze jest to, że jest pięknie, że czuję się spełniona, pod każdym względem oraz to, że dzisiaj jest czwartek, a Wy wiecie co to oznacza. Lakonicznie, z domieszką chaosu. Miejmy nadzieję, że będzie wybaczone.




 
2007
01
02
03
04
05
06
07
08

2006
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2005
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2004
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12