03-04-2005 | 17:59 | (6)
klio z rio (17:23)
pisz notke
klio z rio (17:23)
rozkazuje ci
klio z rio (17:23)
niech swiat sie dowie
klio z rio (17:23)
SEBASTIAN
klio z rio (17:23)
SEBASTIAN
klio z rio (17:23)
SEBASTIAN
klio z rio (17:23)
LOVE
klio z rio (17:23)
KROWE
klio z rio (17:23)
SIALALALALALALALALALALALALA
klio z rio (17:23)
LALALALALALA
klio z rio (17:23)
LALALALALALALALAL
klio z rio (17:23)
LOVEEEEEEEEEE
Czy mam coś dodać? Marta chce, żeby było z grubej rury. Mówi, że po co ściemniać, owijać w bawełnę i używać półśrodków. Wszyscy już wiemy, że wiosna w środku nie ma nic wspólnego z datami w kalendarzu. Marta patrzy się na mnie i się śmieje szyderczo, mówiąc, że wpadłam, że koniec świata, że nie było tak od roku, a ja kieruję na nią swój rozmyty wzrok i odpowiadam, że no co ty, impossible. Jednakże prima aprillis przeszedł, a przyjaciół oszukiwać nie wypada, więc nie będę zaprzeczać, że ta niesamowita aura ciepła, nieskończona radość, szeroki uśmiech na twarzy, nie wzięły się z powietrza. Koniec świata.
Jak śliwka w kompot. Fajnie, że jesteś.
05-04-2005 | 23:35 | (5)
Mam ochotę wykrzyczeć wszystko co we mnie siedzi. Endorfiny tryskają mi uszami, a ja wciąż mam apetyt na więcej. Jestem nieskończenie szczęśliwa, zachowuję się irracjonalnie, rozwalając harmonogram dnia zarówno jego jak i mój. I czerpię, pochłaniam całą sobą, tak aby mieć z tego jak najwięcej, aby czuć to pod skórą. Jedynie kręcę nosem, gdy mama, która regularnie wraca w okolicach 17 staje się domowniczką i wita w drzwiach zgoła 2 godziny wcześniej. Mam jednak to szczęście, że moja mama jest również moją przyjaciółką i rozumie o wiele więcej niż wszyscy, przyklaskuje i mówi, że fajnie. W golonce jest pyszne chude mięsko, które w porównaniu z otaczającym je tłuszczem wydaje się niewinnym pokarmem. Chwała staromiastowym karmicielom. I zgadzam się, wieczorami starówka jest piękna.
Informacja dla potencjalnych wybawców, proszę nie wpłacać okupu, nie chcę.
Summer breezin'.
10-04-2005 | 15:54 | (7)
Wychodzę z wanny i pachnę wszelkimi słodyczami świata. Truskawka walczy o dominację nad wanilią, a ja się zastanawiam czy przeżyłam już tyle i na takiej płaszczyźnie, że nie jestem już w stanie spoglądać na niektóre rzeczy z przymrużeniem oka, tudzież jak kto woli przez palce, z dystansem, na luzie. A może to inni boją się dorosnąć, obawiają się odpowiedzialności za drugiego człowieka i nie zdają sobie sprawy, że z pozoru błahe milczenie może naprawdę boleć. Wczorajszy dzień wydaje się pasmem niepowodzeń, choć tak naprawdę jest tylko małym niefartem, gdyż salsa dancehall leci już, gdy nie mamy siły tańczyć, a Ola nos na kwintę i obserwuje kobiety nieudolnie starające się zrozumieć o co chodzi w muzyce soca. Czekanie na telefon jest passe i myślałam, że nie będzie mnie już dotyczyło. Niepotrzebne emocje i zgrzytanie zębami. Idziemy z Doks na łakocie i nie będzie ograniczeń, a smerfy smakują nijak. Ale co mam poradzić, że starówka już mi się kojarzyć nieodłącznie z jedną osobą.
13-04-2005 | 13:57 | (4)
Wieczór wysłuchiwania rzeczy od których fala gorąca zalewa wnętrze, wieczór obserwowania jak ona robi biodrem, a kolesie, którzy najwidoczniej po raz pierwszy pojawili się na takiej imprezie, pokazują palcem. Wieczór obserwowania jak jeden chłopak umiejętnie mydli oczy swojej dziewczynie, podczas gdy obok nich stoi jego przyjaciółka, z którą miał niedwuznaczny epizod. Mimo wszystko na twarzy szeroki uśmiech, bo po co mieć sumienie. Ale przede wszystkim, był to wieczór dobrej muzyki. Moje gratulacje.
- Ola, gdzie zgubiłaś Sebastiana?
- Yyy, w domu jest, uczy się.
19-04-2005 | 21:32 | (2)
Spóźniona jadę na uczelnię i znowu spotykam ucieleśnienie 7 miesięcy mojego życia, bo pomimo że jesteśmy sąsiadami, to spotykamy się jedynie przypadkiem. Small talk nabiera formy bardziej luźnej, podziwiam że w końcu przemógł się żeby zapuścić włosy (to już pewnie z 5 milimetrów) i przestał przejmować "wicherkiem". Bass Medium Trinity odzyskane, koledzy z Wrocławia obgadani oraz wniosek, że po 6 miesiącach wstrzemięźliwości zaczyna się kurczyć (ty wiesz o co chodzi, więc bierz się do roboty). Cieszę się jego szczęściem, że jedzie z nią na Rhodos i że wszystko się układa. Naprawdę.