10-06-2006 | 19:34 | (16)

Za dwa tygodnie cały mój dotychczasowy świat przewraca się do góry nogami. Zostawiam mamę, tatę i psa oraz przyjaciół, braci, siostry, moje miejsca, moje zajawki. Jadę w nieznane i przeżywam, że co ja bez nich wszystkich zrobię. "Będziemy odwiedzać" nie wystarczy, bo wszyscy dobrze wiemy, jak takie coś się sprawdza. Na rzecz wyższego dobra, porzucam to co cenne. Wierzę, że na dłuższą metę, tak będzie lepiej i się spotkamy w lepszym życiu, lepszych czasach. Ton dość patetyczny, tak że prawie groteskowy, ale smutno smutno, więc sobie pozwalam. Jak będzie źle, to wrócę, bo kto inny się ze mną napije Żołądkowej na ławce?

Myślę: o przyszłości i przeszłości.
Słucham: Gnarles Barkley "St. Elsewhere"
Czytam: Nick Hornby "A Long Way Down"




 
2007
01
02
03
04
05
06
07
08

2006
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2005
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2004
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12