18-08-2004 | 19:06 | (4)

Powracam do świata żywych. Jeden list przyniesiony przez listonosza z wielkim białym wąsem wyłączył lampkę alarmową w mojej głowie. Nie będzie już zaszywania się i odcięcia od rzeczywistości. Startujemy na pełnych obrotach. Aha, no i wbrew pozorom to dobry znak. Nie rozsadzę miasta. Być może.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie było mnie prawie miesiąc. Bo wakacje, bo leń, bo słońce.




21-08-2004 | 21:44 | (6)

Po ciężkim melanżu nadchodzi poranek. A jednak może być gorzej.

W ramach powrotu do świata żywych wieczór spędzony w miłym towarzystwie. Piwo. Piwo. Piwo. Żołądkowa Gorzka. Na następny dzień analizowanie drogi powrotnej w celu uzupełnienia dziur w pamięci. Że niby banalne, prostackie i nie przystające damie. Owa dama jednak żyła w abstynencji przez ostatnie kilka miesięcy i nie mogła dopuścić do tego, żeby zapomnieć jak to jest.

Nie przeciążajmy wycieńczonego i tak mózgu. Regeneracji ciąg dalszy.




27-08-2004 | 20:22 | (1)

Wódka i Mountain Dew wchodzi, ale do głowy specjalnie nie uderza. Może to kwestia dnia i scenerii. Okazuje się, że Anna z Pikseli jest namacalna i jeż-w-piździe-bez-sensu. W głowie zamęt, wznoszenie toastów za hedonizm i że niby na zachodzie bez zmian. Gówno prawda. To właśnie zachód jest wszystkiemu winny, tam się kryją demony. A tak poza tym to spotkałam kogoś komu byłam dłużna spotkanie i jestem z tego zadowolona. W menu chichoty w poduszkę, kiedy już nie możesz wytrzymać patrząc na to co się wkoło dzieje. No i miałam w ręce *taki* aparat, że idę do sklepu po świnkę skarbonkę.

Wiem, że chaotycznie i bez sensu, ale tak teraz wygląda to co czuję. Niczego nie jestem pewna. Nie wiem co dalej, nie wiem czego chcę. Wywołane pewnym zdarzeniem, które pozostanie tylko mi znane. No prawie.




30-08-2004 | 20:49 | (4)

Coś się kończy, coś się zaczyna. Obcięłam swoje centymetrowe paznokcie i teraz już nawet w nosie efektywnie podłubać nie jestem w stanie. Ostatnio przeprowadziłam z mamą najszczerszą rozmowę dotychczas, z największą ilością detali i dużą dawką szczerości. Pomogło bezapelacyjnie. Okazuje się, że nie ma ludzi niereformowalnych oraz że nie wolno przekreślać wszystkiego z biegu, bez wcześniejszego zastanowienia się. Prognozy na przyszłość pozytywne.

Wiem już, że nie tknę więcej słoneczniku. Pocięte usta i brązowe paznokcie definitywnie nie są tego warte. Wkoło zakochani bez pamięci bez wzajemności. Jeden film miażdży serce, drugi zabija poczuciem humoru. Od kilku dni nieustający melanż z ciotką Jwn, czy to z powodu trunków wysokoprocentowych czy też z racji małej ilości godzin snu. A tak poza tym to "komary rypiom". I o to chodzi, i o to chodzi.

Sklepnurkowy.com przeżywa kryzys wieku średniego, z racji czego na razie fotoblog nie żyje. Plan jest taki, że wrzucę zdjęcia gdzie indziej. To tak gwoli wytłumaczenia, że wcale nie jestem leniem.




 
2007
01
02
03
04
05
06
07
08

2006
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2005
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12

2004
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12